:: Wywiad z Acid Drinkers w programie "Pałer" ::
Info:
Data nagrywania:
1996
Czas trwania:
4:55 (fragment z Acid Drinkers)
Program przygotowali:
Roman Rega, Janusz Sadza, Igor Nurczyński
Kierownik Produkcji:
Anna Skowrońska
Produkcja:
Program "Pałer" dla TV Polonia - 1996
Fragment pochodzi ze specjalnej części programu - "Pałer Raport". Wywiad został przeprowadzony po premierze albumu The State of Mind Report. W tle, przez cały czas, możemy usłyszeć i zobaczyć nagranie pochodzące z jednego z koncertów trasy The State of Mind Report Tour, utwór:
-
United Suicide Legion
Screeny:




Słowo:
Pyta:
Janusz Sadza
Odpowiada:
Titus,
Lica, Ślimak
Lica:
Ta trasa jest powtórzeniem trasy, która była pół roku temu i rzeczywiście są miejscowości, gdzie przychodziło dwieście osób, naprawdę - i to Ci najwierniejsi. I fajnie było, nie?
Titus: Dla mnie nie ma większego znaczenia, czy przychodzi dwieście, czy dwa tysiące. Oczywiście jak dwa tysiące ryknie spod sceny, to jest to jakby straszliwy kop. Zresztą, ze sceny widzisz 3 pierwsze rzędy, czy tam 4 pierwsze rzędy, więc nie wiesz, czy tam gdzie ciemno, to są jeszcze ludzie, czy ich nie ma. Także, dla mnie nie osobiście ma znaczenia czy jest dwieście czy dwadzieścia tysięcy, bo bawię się, mniej więcej, w ten sam sposób, czyli dobrze. Bo dobre bawienie, jak to powiedział Popcorn, jest moim hobby.
(...)
Redaktor: Byliście grupą, która mogła stanowić jedyną właściwie eksportową grupę, na tak zwany zachód. W pewnym sensie, nie udało się to.
Titus: Ja jakoś nigdy tam nie planowałem tego, żeby tam jeździć i grać. Z drugiej strony, były możliwości, żeby tam pojechać. Były, jak najbardziej, tylko być może warunki, które nam proponowano nie odpowiadały nam. Nie chcieliśmy, po prostu, pojawić się tam, jako kompletni szmaciarze i być, mniej więcej, w taki sposób traktowani. Bo tego typu propozycje były. Chociaż żebym miał tam warunki do grania, takie jak w Polsce, tutaj, mimo że tam są bogatsze tereny i może należy żądać więcej. Także, możliwości były, ale myśmy sobie po prostu odpuścili robienie z siebie... może nie robienie z siebie, ale jeżdżenie na siłę, tylko żeby zagrać i pokazać się. Nie, nie chciało mi się. Teraz, mówiąc prawdę, już zupełnie mi się nie chce, bo za daleko by było.
Lica:
Były dobre recenzje, sprzedaliśmy trochę płyt na zachodzie i ludzie, nawet taki zespół, który przyjechał, znał nasz zespół, mimo że nie grał wcześniej w Polsce. Czyli kupił sobie kompakt gdzieś tam. Tylko, że kiedy wydawaliśmy pierwszą płytę, była taka sytuacja, że była żelazna kurtyna i byliśmy w Europie Wschodniej i nie było wyjazdów. Zresztą, do teraz nie można na przykład do Stanów tak łatwo wyjechać. Żeby dostać wizę do Stanów, to trzeba się po prostu modlić chyba... z rok. Jakoś tutaj fajnie jest. Nie zagraliśmy jeszcze w wielu miejscach, jak zagramy wszędzie, to już będzie tak późno, że nie będzie się opłacało wyjeżdżać. Nie? Dobrze mówię?
Titus: Znakomicie!
Redaktor: Czy rzeczywiście nie potraficie wypić ze sobą zupy chmielowej poza koncertem, czy tylko na koncercie jesteście grupą Acid Drinkers.
Ślimak: Jest to o tyle trudne, na przykład z Robertem, gdyż on nie pije wcale zupy chmielowej. Także, z nim nie jestem wstanie wypić. A poza tym, przed ostatnią płytą, zrobiliśmy 10 prób, wcześniej się w ogóle nie spotykaliśmy. Także, funkcjonujemy tak jak mówisz. Od płyty do płyty i od trasy koncertowej do trasy koncertowej. Poza tym bardzo się nie lubimy, a zarazem bardzo kochamy.
Titus: Ale przy ostatniej płycie była idealna współpraca. Było aż za grzecznie.
Lica:
(do Titusa) Ja mam wrażenie, że ze Ślimakiem tak często się nie widuje jak z Tobą.
Titus: Tak?
Lica:
Przecież Ty blisko, za parkiem mieszkasz. To wpadałeś czasem, nie?
Ślimak: (do Licy) Ale ja jestem Twoją rodziną.
Lica:
(do Ślimaka) Chcesz śmietankę pustą?
Titus: Nie... super było. Przy Infernal dobrze się nie mogliśmy dogadać...
Lica:
...taka tematyka była i nie wolno było się dogadywać...
Titus: ...chodziłem 3 tygodnie spity i w ogóle z nikim nie mogłem się dogadać. A przy State of Mind, przy ostatnim albumie, byłem 3 tygodnie chory, a nie spity i z kolei mogłem się ze wszystkimi dogadać. Także to chyba o to chodzi. Nie, było idealnie.
Lica:
Po ostatniej płycie, naprawdę. Nawet niedźwiedzia strzeliliśmy... po płycie.
(...)
Lica:
Ta płyta, The State of Mind, nie była taką płytą, którą... włączasz do "magnetu" i "łeeeee" - rządzi, nie? ...że lecisz do kumpla i "zobacz jaka rzeź...". Tylko po prostu spokojnie, od początku do końca. To były nasze korzenie, tak naprawdę. Teraz będziemy poszukiwać dopiero. My korzenie rok temu przerabialiśmy.
Titus: No, tak jak mówi Robert.
Redaktor: Dziękuje za rozmowę!